środa, 22 stycznia 2014

Opowiadanie o Marco cz 3. :D


                                                                   CZ.3


...Ja: o boże...- nie wiedziałam co mam zrobić w tej sytuacji spoglądał na mnie z uśmiechem a ja gapiłam sie na niego jak głupia.
M: co się tak patrzysz...? podobało ci się ?
Ja: tak...znaczy nie.
M: nie kłam przyznaj wreszcie że cie kręcę
Ja nie wiedziałam co mam mu na to odpowiedzieć znaczy w sumie to tak podobał mi się i to bardzo , przez ten cały czas chciałam mu to powiedzieć ale nie wiedziałam jak a teraz nadarzyła się bardzo dobra okazja ,szansa której nie mogę zmarnować więc powiedziałam mu że tak...
M: no widzisz miałem racje - uśmiechnął się w jego głosie wyczułam triumfalną barwę. Powiedział że ja też mu się podobam ,bardzo mnie to ucieszyło. Zapytał się mnie potem czy chciałabym zostać jego dziewczyną.
Ja: Marco... to nie jest taka prosta decyzja muszę się nad tym zastanowić daj mi kilka dni na przemyślenie tego a kiedy już zdecyduje dam ci nać ok?
M: dobrze.
Gdy wychodził , pocałował mnie w policzek i poszedł . To jest naprawdę uroczy chłopak. Nawet moja mama go polubiła a już nie mówię o bracie... ten to po prostu wpatrzony w niego jak w obrazek mówie serio tak bardzo się polubili że zawsze kiedy Marco do mnie przychodzi to cały czas Jack pytał się kiedy skończę z nim gadać żeby mogli wyjść na dwór , pograć w piłkę czy coś... ja czasem nie ogarniam tych chłopaków jak może ich interesować piłka nożna ?! 
*** 
Następnego dnia gdy był piątek szykowałam się do szkoły. Dziś nie jechałam z nim tylko szłam sama nie miałam zamiaru znowu siedzieć z nim w tym samym samochodzie ! Wiem że to już może lekka przesada ale tak ! Szłam powolnie i rozmyślałam o propozycji Marco, nie wiedziałam czy się zgodzić czy też nie, z jednej strony chciałam z nim być a z drugiej coś nie bardzo... nie wiem dlaczego ale tak jakoś. Nagle przypomniałam sobie że mam na 8 do szkoły , czasem zdarza mi się zapomnieć. Jeszcze nigdy się nie spóźniłam , dziś był mój pierwszy raz... weszłam do sali nauczycielka spojrzała na mnie wściekłam wzrokiem nienawidziła mnie. Zdążyłam się skapnąć już w czwartej klasie.. Poszłam na koniec sali i usiadłam obok Loren. 
L: hej, dlaczego tak późno co?
Ja: a nic.. wyjaśnie ci na przerwie 
I wtedy nauczycielka nas usłyszała i jak zawsze zaczęła się na mnie drzeć. Miałam już jej naprawdę dosyć ! 
Kiedy lekcja się skończyła powiedziałam Loren o tym co się wydarzyło wczoraj ,była troche zszokowana tym ale co tam ja tak samo na początku kiedy mnie o to zapytał :3 
L: ale ty chcesz z nim być?
Ja: no tak znaczy.. nie wiem troche tak troche nie 
L: dziewczyno Marco to jest naprawdę super chłopak i chyba lepszego nie znajdziesz ma w sobie  wszystko czego potrzebuje idealny chłopak ! Ja nie wiem dlaczego ty się od razy nie zgodziłaś ! 
Ja:Posłuchaj mnie chwile po pierwsze to jest moja decyzja nie twoja a po drugie to nie jest takie łatwe jak ci się wydaje ! 
L: nie wcale wiesz ?! Jeśli go kochasz to powinnaś się zgodzić ! Czasami mam cię już naprawdę dosyć ja cię w ogóle nie rozumiem ! 
Na prawdę nie wiedziałam dlaczego ona tak na mnie wrzeszczy myśli że to takie łatwe ! własnie że nie ja nie chce zrobić czegoś czego potem mogę żałować a ona tylko mnie pośpiesza ! Ja już nie wiem co mam zrobić z tym jej głupim zachowaniem ona mnie tak wkurza... kiedyś byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami rozumiałyśmy się bez słów nie było żadnych kłótni ,żadnych problemów między nami a teraz co? Czuję że ta nasza "przyjaźń" już nie istnieje... 





Podobało się??? Wiem że takie może troche bez sensu ale no sorry :D i że no nie ma takiego "dramatycznego" zakończenia ale ja rb tak że czasami jest czasami nie ma i prosze was komentujcie to ! :D