Cz.2
...stał ten sam chłopak ... po prostu myślałam że oszaleje podeszłam do niego .
Ja: co ty tu do cholery robisz !?
M: aaa... przyszedłem do ciebie - powiedział chamsko sie do mnie uśmiechając , patrzyłam się na niego cała w nerwach .
Ja: ale po co powiedz mi po co! - zaczęłam na niego wrzeszczeć .
M: a bo.. patrz wtedy jak się spotkaliśmy ty nie powiedziałaś jak masz na imię i ja też wię tak w ogóle to jestem Marco a ty?
Ja: Liv... ale teraz jak już wiesz to spieprzaj stąd ! -
Zapytał się mnie czy może nas odprowadzić a ja nie chciałam się zgodzić ale Loren przekonała mnie do tego i jeszcze jej przyznałam że mimo iż jest on bardzo wkurzający to i także bardzo uroczy , gdy tak szliśmy żadne z nas się nie odzywało dopiero wtedy kiedy Loren już poszła do siebie on szturchnął mnie i zaczął coś mówić.
M: słyszałem o czym z nią rozmawiałaś , naprawdę uważasz że jestem uroczy?
Ja: co? nie... to nie prawda...no dobra może i tak... - uśmiechnął się do mnie kiedy już doszliśmy do mnie do domu pożegnałam się z nim i poszłam , od razu pobiegłam do pokoju i poszłam spać.
***
Następnego dnia była sobota byłam troche nie wyspana ale to tylko z tego powodu że nie wiem dlaczego ale cały czas myślałam o Marco.. eh... nie ogarniam co sie ze mną dzieje . Potem wyszłam do parku się przejść jak się okazało on tam był, podszedł do mnie .
Ja: ty mnie śledzisz ?- zapytałam i popatrzyłam na niego podejrzliwym wzrokiem .
M: nie , nie wiedziałem że tu będziesz to czysty przypadek .- uśmiechał się do mnie patrząc mi prosto w oczy , zapytał się czy chce się przejść z nim , powiedziałam że tak , Gdy tak szliśmy było naprawdę fajnie , spokojnie usiedliśmy na ławce , nagle zawiał silny wiatr zrobiło mi się troche zimno zauważył to i nałożył na mnie swoją czarną skórzaną kurtkę i faktycznie, było mi o wiele cieplej . Potem poszliśmy nad staw popatrzeć na kaczki kiedy już wracaliśmy i gdy byliśmy przy moim domu , stanęliśmy naprzeciwko siebie on ciągle się uśmiechał co powodowało że czułam taki dziwny a zarazem przyjemny ucisk w brzuchu nie wiem dlaczego ale to działo się tylko wtedy kiedy był blisko mnie...
M: dobra ja musze lecieć ale przyznam że to był naprawdę fajny dzień
Ja: nie sposób zaprzeczyć - uśmiechnęłam się , może on nie jest aż taki zły jak mi się wydawało wcześniej.. powiedział do mnie "pa" po czym pocałował mnie w policzek i poszedł kiedy to zrobił lekko się zaczerwieniłam... popatrzyłam chwile jak odchodzi i weszłam do domu . Gdy weszłam jak się okazało przyjechała moja ciocia , bardzo ją lubiłam tak samo jak jej córkę Lissę jest ona bardzo fajną i miłą dziewczyną i jak zauważyłam podoba się mojemu bratu... :) .
***
Kiedy minęło kilka tygodni ja i Marco znaliśmy się już bardzo dobrze , wiem ze wcześniej źle go oceniałam ale teraz to sądze że jest naprawdę dobrym przyjacielem . Siedziałam w domu kiedy do mnie zadzwonił zapytał czy , mógłby teraz do mnie przyjść, zgodziłam się. Po dziesięciu minutach już był , siedzieliśmy u mnie w pokoju i rozmawialiśmy , w pewnym momencie zaczął padać bardzo "mocny" deszcz i wyłączyli światło , Marco chciał iść do domu ale go nie puściłam i wtedy popatrzył się na mnie z lekkim zdziwieniem i słodko sie uśmiechnął .
M: odnoszę wrażenie że coś tu jest nie tak..
Ja: nie... a co?
M: czy ty przypadkiem się we mnie nie zakochałaś?
Ja: co ? nie, oszalałeś? kocham cię jak przyjaciela ale nie jak chłopaka co to to nie - patrzył się na mnie cały czas się uśmiechając .
M: no weź przyznaj... przecież wiem że to prawda...- zrobił mały krok w moją stronę
Ja: nie, jeśli tak ci na tym zależy to jak chcesz nie wiem jak ale możesz udowodnić to że to nie prawda - patrzył się na mnie i w tej właśnie chwili obiął moją twarz dłońmi i mnie pocałował...Kiedy przestał spojrzał na mnie .
Ja: o boże...
I jak tam druga częśc??? podoba się ??? tylko tym razem błagam was weźcie to komentujcie ok?? paaa
piątek, 27 grudnia 2013
WAŻNA INFORMACJA!
Tak jak wam wtedy napisałam , jeśli nie będziecie komentować tych opowiadań to ja nie bd dodawać kolejnych części no sorry ale ja już mam tego dosyć mówie wam że mi na tym zależy ale jakoś chyba nikogo to nie rusza , ja was bardzo o to po raz kolejny prosze !
wtorek, 24 grudnia 2013
Opowiadania o aktorach z Violetty :3 cz 1
Macie tutaj wizualizacje dwóch dziewczyn które będą w tych opowiadaniach
To jest Liv
( jedna z "głównych bohaterów " )
To jest Loren
( BFF Liv :) )
------------------------------------------------------------------------------------------------------------ CZ.1
Był koniec kwietnia ,zaczynała się wiosna , ja akurat wracałam do domu ale bez Loren bo ona musiała zostać w szkole za kare bo pobiła się z taką jedną dziewczyną ale o co poszło to nie wiem. W pewnym momencie jakaś trójka chłopaków przejeżdżało obok mnie na rowerach a jeden z nich prawie mnie nie przejechał !
Ja: uważaj jak jeździsz idioto! - krzyknęłam do niego i wnerwiona poszłam dalej . W tej właśnie chwili podjechali do mnie a ten chłopak zajechał mi drogę.
Marco : sorry mała
Ja: weź mnie tak nie nazywaj i lepiej zejdź mi z oczu - popatrzyłam się na niego jeden z jego kolegów kiwnął głową żeby już jechać , tak więc zrobili . Poszłam do domu kiedy minęła godzina Loren przyszła do mnie przywitałam się z nią.
Ja: hej.. ale powiedz mi dlaczego pobiłaś się z Kelly ?
L: a no bo... ja...po prostu się wkurzyłam... bo widziałam jak całowała się z Lukiem...
Ja: CO?!
L: tak... potem on... no domyślił się że ja już wszystko wiem i zaczął mnie przepraszać ale i tak... i tak z nim zerwałam ...
Ja: no wiesz co ja ci powiem? dobrze zrobiłaś .- uśmiechnęła się do mnie i potem musiała wracać do domu . O godzinie 19 mama zawołała mnie na kolacje , niechętnie poczłapałam na dół przy stole wszyscy już siedzieli... moja mama, brat Jack, i...Karol... nie był on moim prawdziwym tatą bo mój prawdziwy tata zmarł jakiś rok temu... usiadłam do stołu tak jak zawsze nie odzywałam się do nikogo nawet się na nich nie patrzyłam .
Mama: Liv jutro pojedziesz do szkoły z tatą .
Ja: po pierwsze to nie jest mój tata a po drugie nigdzie z nim nie jadę! - powiedziałam lekko donośnym tonem.
M: przestań ! pojedziesz i bez dyskusji ! - Kiedy to powiedziała ja wkurzyłam się ,odeszłam od stołu i pobiegłam do pokoju . Potem przebrałam się w piżamę i poszłam spać.
***
Nazajutrz kiedy już była 7.20 wstałam ubrałam się i zjadłam śniadanie . I razem z nim wsiadłam do samochodu . Przez całą drogę się do niego nie odezwałam , kiedy do jechaliśmy wyszłam z auta i poszłam w stronę szkoły . Doszłam pod salę a tam czekała na mnie Loren ( jak zawsze) . Weszliśmy do sali , mieliśmy akurat polski . Pani powiedziała żebyśmy na tej lekcji przeczytali dwa rozdziały książki którą każe nam czytać... ale ja nie robiłam tego co kazała tylko wpatrywałam się w okno zastanawiało mnie ciągle to , kim byli tamci chłopcy których wtedy spotkałam... . Kiedy zadzwonił dzwonek nauczycielka powiedziała mi żebym do niej podeszła , tak więc zrobiłam .
Nauczycielka: Liv powiedz mi proszę dlaczego na dzisiejszej lekcji nie czytałaś tylko cały czas patrzyłaś się w okno?
Ja: a bo ja... przepraszam...
N: no dobrze ale proszę cie przeczytaj to ok? - pokiwałam głową i wyszłam , żeby mieć to już z głowy poszłam do biblioteki to przeczytałam , gdy lekcje się skończyła poszłam do szafki po buty . Kiedy ją otworzyłam wypadł jakiś list , uśmiechałam się za każdym słowem jakie tam przeczytałam . To było taki piękne tylko ... nie wiem od kogo... schowałam ten list do torby i razem z Loren wyszłyśmy ze szkoły... i kiedy wyszłyśmy ja po prostu nie mogłam uwierzyć w to co widzę , jakieś dwadzieścia metrów ode mnie stał ten sam chłopak...
I jak moje nowe opowiadanie podoba się??? Piszecie kom. bo jak nie to nie dodam kolejnej części hehe :)
To jest Liv
( jedna z "głównych bohaterów " )
To jest Loren
( BFF Liv :) )
------------------------------------------------------------------------------------------------------------ CZ.1
Był koniec kwietnia ,zaczynała się wiosna , ja akurat wracałam do domu ale bez Loren bo ona musiała zostać w szkole za kare bo pobiła się z taką jedną dziewczyną ale o co poszło to nie wiem. W pewnym momencie jakaś trójka chłopaków przejeżdżało obok mnie na rowerach a jeden z nich prawie mnie nie przejechał !
Ja: uważaj jak jeździsz idioto! - krzyknęłam do niego i wnerwiona poszłam dalej . W tej właśnie chwili podjechali do mnie a ten chłopak zajechał mi drogę.
Marco : sorry mała
Ja: weź mnie tak nie nazywaj i lepiej zejdź mi z oczu - popatrzyłam się na niego jeden z jego kolegów kiwnął głową żeby już jechać , tak więc zrobili . Poszłam do domu kiedy minęła godzina Loren przyszła do mnie przywitałam się z nią.
Ja: hej.. ale powiedz mi dlaczego pobiłaś się z Kelly ?
L: a no bo... ja...po prostu się wkurzyłam... bo widziałam jak całowała się z Lukiem...
Ja: CO?!
L: tak... potem on... no domyślił się że ja już wszystko wiem i zaczął mnie przepraszać ale i tak... i tak z nim zerwałam ...
Ja: no wiesz co ja ci powiem? dobrze zrobiłaś .- uśmiechnęła się do mnie i potem musiała wracać do domu . O godzinie 19 mama zawołała mnie na kolacje , niechętnie poczłapałam na dół przy stole wszyscy już siedzieli... moja mama, brat Jack, i...Karol... nie był on moim prawdziwym tatą bo mój prawdziwy tata zmarł jakiś rok temu... usiadłam do stołu tak jak zawsze nie odzywałam się do nikogo nawet się na nich nie patrzyłam .
Mama: Liv jutro pojedziesz do szkoły z tatą .
Ja: po pierwsze to nie jest mój tata a po drugie nigdzie z nim nie jadę! - powiedziałam lekko donośnym tonem.
M: przestań ! pojedziesz i bez dyskusji ! - Kiedy to powiedziała ja wkurzyłam się ,odeszłam od stołu i pobiegłam do pokoju . Potem przebrałam się w piżamę i poszłam spać.
***
Nazajutrz kiedy już była 7.20 wstałam ubrałam się i zjadłam śniadanie . I razem z nim wsiadłam do samochodu . Przez całą drogę się do niego nie odezwałam , kiedy do jechaliśmy wyszłam z auta i poszłam w stronę szkoły . Doszłam pod salę a tam czekała na mnie Loren ( jak zawsze) . Weszliśmy do sali , mieliśmy akurat polski . Pani powiedziała żebyśmy na tej lekcji przeczytali dwa rozdziały książki którą każe nam czytać... ale ja nie robiłam tego co kazała tylko wpatrywałam się w okno zastanawiało mnie ciągle to , kim byli tamci chłopcy których wtedy spotkałam... . Kiedy zadzwonił dzwonek nauczycielka powiedziała mi żebym do niej podeszła , tak więc zrobiłam .
Nauczycielka: Liv powiedz mi proszę dlaczego na dzisiejszej lekcji nie czytałaś tylko cały czas patrzyłaś się w okno?
Ja: a bo ja... przepraszam...
N: no dobrze ale proszę cie przeczytaj to ok? - pokiwałam głową i wyszłam , żeby mieć to już z głowy poszłam do biblioteki to przeczytałam , gdy lekcje się skończyła poszłam do szafki po buty . Kiedy ją otworzyłam wypadł jakiś list , uśmiechałam się za każdym słowem jakie tam przeczytałam . To było taki piękne tylko ... nie wiem od kogo... schowałam ten list do torby i razem z Loren wyszłyśmy ze szkoły... i kiedy wyszłyśmy ja po prostu nie mogłam uwierzyć w to co widzę , jakieś dwadzieścia metrów ode mnie stał ten sam chłopak...
I jak moje nowe opowiadanie podoba się??? Piszecie kom. bo jak nie to nie dodam kolejnej części hehe :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

.jpg)