To jest Liv
( jedna z "głównych bohaterów " )
To jest Loren
( BFF Liv :) )
------------------------------------------------------------------------------------------------------------ CZ.1
Był koniec kwietnia ,zaczynała się wiosna , ja akurat wracałam do domu ale bez Loren bo ona musiała zostać w szkole za kare bo pobiła się z taką jedną dziewczyną ale o co poszło to nie wiem. W pewnym momencie jakaś trójka chłopaków przejeżdżało obok mnie na rowerach a jeden z nich prawie mnie nie przejechał !
Ja: uważaj jak jeździsz idioto! - krzyknęłam do niego i wnerwiona poszłam dalej . W tej właśnie chwili podjechali do mnie a ten chłopak zajechał mi drogę.
Marco : sorry mała
Ja: weź mnie tak nie nazywaj i lepiej zejdź mi z oczu - popatrzyłam się na niego jeden z jego kolegów kiwnął głową żeby już jechać , tak więc zrobili . Poszłam do domu kiedy minęła godzina Loren przyszła do mnie przywitałam się z nią.
Ja: hej.. ale powiedz mi dlaczego pobiłaś się z Kelly ?
L: a no bo... ja...po prostu się wkurzyłam... bo widziałam jak całowała się z Lukiem...
Ja: CO?!
L: tak... potem on... no domyślił się że ja już wszystko wiem i zaczął mnie przepraszać ale i tak... i tak z nim zerwałam ...
Ja: no wiesz co ja ci powiem? dobrze zrobiłaś .- uśmiechnęła się do mnie i potem musiała wracać do domu . O godzinie 19 mama zawołała mnie na kolacje , niechętnie poczłapałam na dół przy stole wszyscy już siedzieli... moja mama, brat Jack, i...Karol... nie był on moim prawdziwym tatą bo mój prawdziwy tata zmarł jakiś rok temu... usiadłam do stołu tak jak zawsze nie odzywałam się do nikogo nawet się na nich nie patrzyłam .
Mama: Liv jutro pojedziesz do szkoły z tatą .
Ja: po pierwsze to nie jest mój tata a po drugie nigdzie z nim nie jadę! - powiedziałam lekko donośnym tonem.
M: przestań ! pojedziesz i bez dyskusji ! - Kiedy to powiedziała ja wkurzyłam się ,odeszłam od stołu i pobiegłam do pokoju . Potem przebrałam się w piżamę i poszłam spać.
***
Nazajutrz kiedy już była 7.20 wstałam ubrałam się i zjadłam śniadanie . I razem z nim wsiadłam do samochodu . Przez całą drogę się do niego nie odezwałam , kiedy do jechaliśmy wyszłam z auta i poszłam w stronę szkoły . Doszłam pod salę a tam czekała na mnie Loren ( jak zawsze) . Weszliśmy do sali , mieliśmy akurat polski . Pani powiedziała żebyśmy na tej lekcji przeczytali dwa rozdziały książki którą każe nam czytać... ale ja nie robiłam tego co kazała tylko wpatrywałam się w okno zastanawiało mnie ciągle to , kim byli tamci chłopcy których wtedy spotkałam... . Kiedy zadzwonił dzwonek nauczycielka powiedziała mi żebym do niej podeszła , tak więc zrobiłam .
Nauczycielka: Liv powiedz mi proszę dlaczego na dzisiejszej lekcji nie czytałaś tylko cały czas patrzyłaś się w okno?
Ja: a bo ja... przepraszam...
N: no dobrze ale proszę cie przeczytaj to ok? - pokiwałam głową i wyszłam , żeby mieć to już z głowy poszłam do biblioteki to przeczytałam , gdy lekcje się skończyła poszłam do szafki po buty . Kiedy ją otworzyłam wypadł jakiś list , uśmiechałam się za każdym słowem jakie tam przeczytałam . To było taki piękne tylko ... nie wiem od kogo... schowałam ten list do torby i razem z Loren wyszłyśmy ze szkoły... i kiedy wyszłyśmy ja po prostu nie mogłam uwierzyć w to co widzę , jakieś dwadzieścia metrów ode mnie stał ten sam chłopak...
I jak moje nowe opowiadanie podoba się??? Piszecie kom. bo jak nie to nie dodam kolejnej części hehe :)

.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz