Cz 4
(...) Następnego dnia była sobota Marco jak zawsze w ten dzien przychodził o 12. Przed jego przyjściem wszystko załatwiłam no wiecie zjadłam śniadanie itp. Kiedy juz wybiła ta godzina ,przyszedł.
M:hej młoda
Ja:Cześć... - usiedliśmy na kanapie.- Wiesz co...przemyślałam to wszystko i tak,chcę być z tobą.
Gdy to powiedziałam uśmiechnął się do mnie.
M: Bardzo się ciesze że się zgadzasz - I nagle,tak zupełnie nie spodziewanie, mnie pocałował. Przechyliłam się lekko do tyłu i w tym własnie momencie do salonu wszedł Jack.
J:Fuuuj... - Marco odskoczył ode mnie kiedy to usłyszał i po chwili zaczął się śmiać. - To wy jesteście teraz razem...?
M:tak - Marco spojrzał na mnie przygryzając lekko dolną wargę.
J:Stary !Dlaczego ty mi to robisz?!- machnął ręką i poszedł na górę. A my zaczeliśmy się śmiać. Wiem że mojemu bratu za bardzo nie pasowało to że jesteśmy razem bo wie że Marco będzie teraz spędzał więcej czasu ze mną niż z nim.I też bardzo było mi teraz przykro że pokłóciłam się z Loren...chciałam jak najszybciej to wszystko naprawić. Powiedziałam Marco ze muszę wyjść i żeby zajął się przez ten czas moim bratem. Poszłam do domu Loren. Zadzwoniłam do drzwi.
Ja: jest Loren?
Jej mama powiedziała że tak.Poszłam do jej pokoju,siedziała na łóżku i słuchała muzyki kiedy tylko mnie zobaczyła zdjęła słuchawki podeszła do mnie i mocno się do mnie przytuliła,odwzajemniłam ten uścisk.
L:przepraszam..przepraszam nie powinnam tak na ciebie krzyczeć wtedy...wybacz
Ja: nie to ja przepraszam miałaś rację a z resztą zawsze ja masz - uśmiechnęłam się do niej.
L:heh...a więc powiedz mi jesteście razem???
Ja:tak- ponownie się uśmiechnęłam.
Pogadałam z nią jeszcze chwilę i wróciłam. Poszłam do pokoju mojego brata Marco siedział tam z nim i gadali ze sobą. Marco uśmiechnął się na mój widok. Podszedł do mnie położył mi ręce na biodrach i pocałował mnie w policzek a jak zauważyłam Jack od razu się wkurzył...co ja mam z nim zrobić??
J:Jeśli macie sobie okazywać czułość to gdzie indziej ! - Oboje wybuchnęliśmy śmiechem i wyszliśmy z jego pokoju i poszliśmy do mnie. Mojej mamy i Karola cały czas nie było w domu gdzie oni się szwendali?!Eh...ja czasami to ich na prawdę nie rozumiem...
Kiedy weszliśmy do mnie do pokoju Marco zamknął drzwi za sobą.Podszedł do mnie obiął mnie w tali i popatrzył w oczy.
M:Kocham cię mała
Ja: Ja ciebie też
Patrzył się na mnie,zbliżył się trochę nachylił się nad moim uchem i cicho zamruczał. Zaśmiałam się. Ponownie wbił we mnie wzrok tym razem patrzył się na mnie i po chwili zauważyłam iskierkę pożądania w jego oczach/.Trochę mnie to zaniepokoiło dobrze go znam i wiem do czego jest zdolny i jak daleko może się posunąć zaczęłam się go bać...
Podobało się??? Jeśli jest takie troche bez sensu to przepraszam :D
Super rozdzial. Czekam na nn
OdpowiedzUsuń